• listy do Z.

    List do Zofii – Uciekaj! (11825 dzień życia)

      Miasto na G. 23. 2019r.   Moja miła, Piszę do Ciebie na szybko i zupełnie trzeźwy. Ja się na to nie godzę, aby w Tobie cokolwiek tak cierpiało. Wszystko co złe, natychmiast wysyłaj do mnie, już otwieram okna – wszystko się zmieści, upychaj nogami, kocami, zamykaj do mnie, a ja solidnie się z tym rozprawię tak, aby nigdy do Ciebie nie wróciło. Mam! Wybacz wybuchy radości, piszę na raty, ale mam! Trzy godziny myślałem i wierz mi – nie ma lepszego rozwiązania. Jeśli znowu będziesz w miejscu gdzie Ci źle, gdzie coś się pieprzy ponad Tobą, gdzie jest Ci niewygodnie, albo coś zaraz w Tobie wybuchnie, to nie gnaj w bezsilność. To zła droga. Bezsilność, to bezsilność. Z samej nazwy to miejsce brzmi beznadziejne. Uciekaj w sobie, to znaczy, bądź gdzie musisz, rób swoje, bo musisz, ale tyłem głowy chodź do mnie, albo ze mną nad morze. Posiedzimy, pogadamy, zaraz…

  • listy do Z.

    List do Zofii – Nie mogę spać (11823 dzień życia)

      Miasto na G. 22. 2019r.   Najmilsza Z., Nie mogę spać. Paląc pierwszego jutrzejszego ćmika, piszę na odwrocie kartki, przy świetle nocnej, łysej śpiewaczki. Właściwie, to nie piszę, a majaczę, ale bierz dosłownie. Nie pójdę z Tobą na zabawę służbową w styczniu. Nie lubię tłumów, nie bawią mnie takie rzeczy, nie znam tam nikogo i mam lepszy pomysł. Dużo lepszy. Wpadnę tam dwie godziny po pierwszej pięćdziesiątce, sam lekko wcięty, odbiorę Cię im, zgarnę dwie flaszki wybornego alkoholu i razem objęci opuścimy to zmanierowane przyjęcie, a ja będę całował Twoją szyję, a Ciebie to będzie łaskotać i będziesz się uroczo opierać i tak wyjdziemy. Najwyżej na boso! Cóż wielkiego możemy tam zostawić, co takiego trzyma nas w zepsutym mieście? Nic. Świat nas odpycha, ale baśń zaprasza. Ale jednak Ty przyjedź, bo ja mam pół tysiąca planów na Nowe Życie i Ty siadasz i wybierasz, wybrzydzasz palcem a’la Witkacy, zrzucasz…

  • listy do Z.

    List do Zofii – Niewinność (11818 dzień życia)

      Miasto na G. 21. 2019r   Najmilsza Z., Dopiero wczoraj doszedł list z wtorku. Nie mam pojęcia, co oni tam robią i nie chcę wiedzieć, ale coraz częściej mam wrażenie, że już nikt nie pracuje porządnie. Ostatnio Ci nie skończyłem, bo ostatecznie nawet rozsądnego skrawka papieru nie znalazłem. Jak pisałem o W., to miałem na myśli, że on jest samotnikiem z krwi i kości. Taki typ człowieka – rzadziej spotykany, nic z tym zrobić nie można – ale przy swojej P. czuje się on samotny najmniej. Dla niego to zupełnie inny świat, a ja mam podobnie z Tobą, tylko trochę inaczej. Wszystko chcę gryźć, a tylko Ciebie całować. Przyjedź wreszcie, pokażę Ci. Nadal jestem wściekły i jeszcze trochę będę, bo wykręcasz się od przyjazdu. Nie wiem, co się dzieje, bo piszesz jakieś szczątki. Tory, pszczoły, rowery, już raz jechałaś i zawróciłaś – co tam się dzieje, jak to czytam,…

  • listy do Z.

    List do Zofii – Wielka Pustka (11817 dzień życia)

      Miasto na G. 20. 2019r.   Najdroższa Z., Nadal palę, ale dziś od godziny osiemnastej rzucam ostatecznie i na zawsze. Na razie jednak muszę jeszcze pieścić papierosami swój nastrój, bo jest doskonały. A ja nie chcę go stracić, toteż pogłębiam wszystkim, czym tylko mogę. Bo nie uwierzysz, śniłem Cię w nocy, ale jak! Najpierw siedzieliśmy w ogromnej poduszce, siedzieliśmy w samej bieliźnie i paliliśmy papierosy. Bardzo przyjemny senny spektakl. Tak dla oka, jak i dla ciała. Opowiem o tym później, ale nie będę sobą, jeśli na zachętę nie dodam, że później, w tym śnie, nie szeptałem Ci do ucha. Bardzo dziękuję za list z wczoraj. Cieszę się na wszystkie sukcesy. Ale co to znaczy, że zalało tory? Nie przyjmuję tego do wiadomości, musisz je jakoś obejść i przyjechać. Nieobecność Ciebie jest nie do zniesienia. Męczy mnie i frustruje. Przyjedź jutro, byle szybko. A najlepiej już. Codziennie, najmniej osiem razy,…

  • listy do Z.

    List do Zofii – Całuję Cię wszędzie (11797 dzień życia)

      Miasto na G. 19. 2019r.   Najmilsza, Jestem zaniepokojony, że odwlekasz przyjazd. Co tam się dzieje? Zostaw wszystko i przyjedź, bo mnie tu śmierć zetnie, a Ciebie nadal nie będzie. U mnie czas ponurzy się strasznie. Wczoraj w przerwie deszczu wyszedłem na spacer, ale i tak zmokłem jak kurwa. Nie grzeją już wcale, nic nie schnie, będę chodził w skisłych ciuchach i cały prześmierdnę. Od piątku prawie nie palę, tylko w trakcie suchych spacerów jednego albo trzy. Również prawie nie piję, a tylko wtedy, gdy spać nie mogę i max 100 ml. Moja miła, Ty też nie pij. Alkohol to najgorsza trucizna. I byle jaka. Pokażę Ci lepsze. Przyjedź wreszcie, a obiecuję, że urżniemy się baśniowo. Zrywam wszelkie stosunki z W. Okazał się głupim prostakiem bez wyobraźni, który na niczym się nie zna. Wychwala nowoczesne mazaństwa jako sztukę wysoką. Prawie daliśmy sobie po mordach i jednak żałuję, że nam…

  • listy do Z.

    List do Zofii – Motyle (11785 dzień życia)

      Miasto na G., 18. 2019r.   Najdroższa Z., Dlaczego nie piszesz? Koniecznie napisz, na kiedy planować Twój powrót. U mnie pogoda dopisuje. Zewsząd wybucha mi lato, pełne i seksowne. Dużo jeżdżę na rowerze, prawie nie piję, ale znowu więcej palę. U mnie to jest tak, że jak zatkasz jedną dziurę, to zaraz wyjdzie inną, dlatego pod groźbą najgorszej i nagłej śmierci muszę nieustannie utrzymywać pewien poziom ogólnego zepsucia całego ustroju. Powiedz mi, jest to forma autoudręczenia, czy jednak autoterapii? A może trochę jednego i trochę drugiego? Obiecuje sobie, że znajdę kiedyś w tym złoty środek, osiągnę w zepsuciu równowagę doskonałą. Poziom zepsucia – olimpijski! Powiedz, czy to nie piękne? Opowiem Ci dokładnie, jak tylko przyjedziesz. Ale! O czym najbardziej chciałem Ci pisać i przez co gnałem na kwadrat jak szalony – rowerem bez hamulców. Otóż zjechałem dziś nad rzekę na kilka ćmików, oraz aby porozmyślać nad istotą wszechrzeczy. Zastałem…